Na początku było wszystko. 

Miliardy galaktyk, tryliardy gwiazd, kwadryliardy planet; rozrzuconych na przestrzeni miliardów lat świetlnych we wszystkich kierunkach względnej przestrzeni. Tysiące układów skąpanych w świetle swoich gwiazd, otoczonych światami na tyle wyjątkowymi, aby mogła na nich zapłonąć iskra życia.

Życie.
Wspaniałe i wyjątkowe. Żenujące i pospolite.

Samotne.


Tysiące cywilizacji rozsianych na łamach bezkresnej prozy istnienia. Rosły, iskrzyły, płonęły, eksplodowały lub gasły. Nie wiedziały o sobie. Każda pospolita w oczach natury, a zarazem wyjątkowa w swym własnym mniemaniu. Każda osamotniona, poprzez niezmienne prawa natury w połączeniu z odległościami tak wielkimi, że uniemożliwiały bezwzględnie kontakty między-cywilizacyjne. Czy Stwórca - byt doskonały w każdy tego słowa znaczeniu - mógł dopuścić się takiego niedopatrzenia?  

Nie. Taki był plan. Plan doskonały

Wiek wszechświata i liczba zawartych w nim gwiazd sprawiły, że życie w kosmosie stało się czymś powszechnym, lecz próby nawiązania kontaktu i poszukiwania bratnich istnień pełzły na niczym. Tunele czasoprzestrzenne nie powstały. Przestrzeń, elastyczna wedle wszelkich wskazań i wyliczeń, okazała się sztywna i statyczna. Nieugięta.

Rozwój osamotnionych cywilizacji, które zdołały przetrwać w bezwzględnej dziczy uniwersum, zatoczyły krąg. Istnienie, rozwój, eksploracja, cele - zostały na przestrzeni eonów sprowadzone do reguły. Reguły polegającej na szybkim rozwoju doprowadzającym do osiągnięcia poziomu cywilizacyjnego Typu 0 [1], następnie jeszcze szybszym przeskoku doprowadzającym do poziomu cywilizacyjnego Typu I [2] i osiągnięcia Osobliwości [4]. A za tym kolejne milowe kroki; osiągnięcie poziomu cywilizacyjnego Typu II [3] , eksploracja układów pozostających w zasięgu i brak dalszych perspektyw, skutkujący budową Sfery Dysona [5], budową Mózgu Matrioszka [6], a nastepnie emulacji umysłów wszystkich członków cywilizacji w idealnym środowisku wirtualnym -  eliminującym niedoskonałości aktualnego systemu.

Wszechświat trwał. 
​​​​​​​




Cywilizacje pozostawały zamknięte w szczelnych kokonach swojej własnej wirtualnej rzeczywistości.
Ogrzewane ciepłem swoich gwiazd, których światło w końcu gasło, a życie wraz z nimi.

Po 40 miliardach lat pustki, ciszy i mroku zasoby Ciemnej Energii [7] się wyczerpały. Nieprzerwanie rozszerzająca się struktura wszechświata utraciła spójność. Nadęty balon czasoprzestrzeni nie był w stanie utrzymać całej swojej materialnej [8], ciemnomaterialnej [9] i antymaterialnej [10] zawartości.

Zapadł się.






Dotychczasowa nieprzerwana ekspansja zamieniła się w recesję. Wszystko wróciło do punktu 0, który zainicjował Wielki Wybuch [11]. Lecz ponowny wybuch nie nastąpił. Stwórca nie pozwolił. Wieczny, bierny obserwator zaingerował. Był rozczarowany tym, co stworzył - porażka polegającą na kreacji wszechrzeczy i nieustannej obserwacji jak jego dzieci, jedno za drugim z tej wszechrzeczy uciekają. Uciekają i zamykają się we własnych, indywidualnych wizjach edenu. 
Stwórca zapadł w sen.
Nastała cisza, spokój, nicość. Nie było niczego...
Niczego poza zawieszonym w czasie i przestrzeni punktem.​​​​​​​​​​​​​​
Wszechpunktem.
Mijały kolejne eony. Stwórca spał, a wszechpunkt trwał w stanie ciągłego zawieszenia. Gotowy w każdej chwili uwolnić to, co zostało w nim zamknięte. Taki stan rzeczy miał trwać po kres kresów lub przynajmniej do momentu, aż stwórca się nie przebudzi. 

Jednak stało się inaczej... Wszechpunkt zawierał w sobie coś, o czym Stwórca nie wiedział. Nie wiedział, że wszystko co piękne, prawdziwe, czyste poddało się jego rozkazowi bez walki, a to co pyszne, chciwe, zazdrosne, nieczyste, gniewne i obżarte postanowiło wyjść rozkazowi na przeciw. Nieczysta, grzeszna energia penetrowała wszechpunkt wiekami, szukając dziury w całym. Starania mogłyby wydawać się bezpodstawne zważając na to, że idealna sfera została zamknięta przez idealną istotę...
Jednak nic nie jest idealne.
Ujście zostało znalezione. Przedarcie się nieokreślonego potencjału negatywnej energii przez strukturę Wszechpunktu, skutkowało kolejnym Wielkim Wybuchem.

Innym. Nowym. Ciekawym.

PEŁNYM GRZECHU!



Eksplozja wywołała ucieczkę wszystkiego tego, co przed wiekami wieków zostało uwięzione. Inicjująca, nieczysta energia w wyniku reakcji przerodziła się w nieokreślone, świadome swego istnienia byty. Byty typu Omega. Materia, Ciemna Materia i Antymateria utworzyły nowe grupy lokalne, galaktyki, układy i planety na których wybrzmiała nowa symfonia życia.

Życia, którego rzeczywistość wyeliminowała abstrakcyjne niedogodności, utrudniające tworzenie międzygalaktycznych relacji.

Stwórca spał. 
A bytów typów Omega było:



SŁOWNICZEK
#wikipedia.pl

[1] Typ 0
Nie występuje w oryginalnej skali Kardaszowa. Reprezentantem tego typu jest cywilizacja ziemska. Aby zakwalifikować się do tej grupy, inteligentne stworzenia zamieszkujące daną planetę muszą przejawiać podstawowe umiejętności cywilizacyjne, m.in. muszą być w stanie wieść zorganizowane życie miejskie, posiadać pismo, mieć rozwinięty handel, pewien rodzaj organizacji zajmowanego terytorium i być w stanie wznosić monumentalne budowle za pomocą prostych sposobów. Za przykład jednego z pierwszych takich tworów na Ziemi można uznać cywilizację starożytnego Egiptu, kiedy to powstawały miasta, używano pisma (hieroglify), rozwijano handel oraz budowano monumentalne piramidy i różnego typu świątynie. Według niektórych naukowców na obecnym stopniu rozwoju cywilizacji ludzkość jest bliska przejścia do następnego typu. Według Michio Kaku ludzkość osiągnie kolejny poziom cywilizacyjny w 2100 roku

[2] Typ I
Cywilizacja wykorzystująca pełne zasoby energii, dostępne jednej planecie. Szacowany potencjał takiej cywilizacji obejmuje np. znaczny stopień kontroli nad swoją planetą (np. powstrzymywanie trzęsień ziemi, huraganów), kontrolowanie i wykorzystywanie reakcji termojądrowych. W kontekście podobnych cywilizacji można wspomnieć o kolonizacji kosmosu, sondach von Neumanna, satelicie Dysona–Harropa, sferze Bernala, czy technologicznej osobliwości.

 [3] Typ II
Cywilizacja wykorzystująca całą energię emitowaną przez gwiazdę centralną. W kontekście podobnych cywilizacji można wspomnieć o podróżach międzygwiezdnych, pierścieniu Nivena, sferze Dysona, bojowych stacjach kosmicznych zdolnych niszczyć całe planety, czy o superkomputerze Matrioszce. Fizyk Michio Kaku szacuje, że cywilizacja ludzka osiągnie ten poziom w 2800 roku. Fikcyjne cywilizacje takie jak Zjednoczona Federacja Planet z filmów Star Trek oraz Imperium z gry Warhammer 40,000 są właśnie na etapie drugim.

[4] Osobliwość
Hipotetyczny punkt w przyszłym rozwoju cywilizacji, w którym postęp techniczny stanie się tak szybki, że wszelkie ludzkie przewidywania staną się nieaktualne. Głównym wydarzeniem, mającym do tego doprowadzić, byłoby stworzenie sztucznych inteligencji przewyższających intelektualnie ludzi. Takie sztuczne inteligencje mogłyby opracowywać jeszcze wydajniejsze sztuczne inteligencje, wywołując lawinową zmianę w technologii.

[5] Sfera Dysona
Hipotetyczna megastruktura opisana po raz pierwszy w 1959[a] roku przez amerykańskiego fizyka i futurologa Freemana Dysona w czasopiśmie naukowym „Science”, w artykule zatytułowanym „Search for Artificial Stellar Sources of Infra-Red Radiation”. Zgodnie z założeniami autora odpowiednio zaawansowana cywilizacja (raczej od drugiego stopnia rozwoju w skali Kardaszewa) byłaby zdolna do wybudowania ogromnej konstrukcji, która całkowicie otaczałaby gwiazdę, umożliwiając wykorzystanie prawie całej energii wypromieniowywanej przez gwiazdę na użytek cywilizacji.

[6] Mózg Matrioszka
Hipotetyczny komputer o gigantycznych możliwościach obliczeniowych, zbudowany na wzór sfer Dysona, który do wykonywania obliczeń wykorzystywałby całą energię emitowaną przez gwiazdę. Nazwa pomysłu nawiązuje do lalek matrioszek.

[7] Ciemna Energia 
Działanie ciemnej energii nie jest znane, jednak wiadomo, że jest ona odpowiedzialna za przyspieszenie ekspansji Wszechświata. Przyjęta jest hipoteza, że wypełnia ona całą przestrzeń[68].

[8] Materia 
4,9% energii masowej we Wszechświecie to zwykła materia, składająca się z atomów, jonów, elektronów i zbudowanych z niej obiektów. Z materii tej składają się gwiazdy, które produkują niemal całe światło, jakie widzimy we Wszechświecie, gaz międzygwiazdowy w ośrodkach międzygwiazdowych i międzygalaktycznych, planety oraz wszystkie obiekty obecne w dzisiejszym życiu, na które możemy się natknąć, dotknąć lub wejść z nimi w interakcję na inny sposób.

[9] Ciemna Materia 
Ciemna materia to hipotetyczny rodzaj materii, którego nie można zobaczyć za pomocą teleskopu, lecz stanowi większość materii znajdującej się we Wszechświecie. Istnienie i właściwości ciemnej materii można wywnioskować z jej grawitacyjnego oddziaływania na widoczną materię, promieniowanie oraz wielkoskalowe struktury Wszechświata. Gorąca ciemna materia, jedna z form ciemnej materii, pozostaje jedną z zagadek współczesnej astrofizyki, ponieważ do tej pory nie została wykryta bezpośrednio. Ciemna materia nie emituje, ani nie pochłania światła i promieniowania elektromagnetycznego na żadnym znaczącym poziomie. Szacuje się, że ciemna materia stanowi 26,8% całkowitej energii masowej oraz 84,5% całkowitej materii we Wszechświecie.​​​​​​​

[10] Antymateria
Układ antycząstek. Antycząstki to cząstki elementarne podobne do występujących w “zwykłej” materii (koinomaterii), ale o przeciwnym znaku ładunku elektrycznego oraz wszystkich addytywnych liczb kwantowych (np. izospinu, dziwności, liczby barionowej itp). W momencie kontaktu antymaterii z materią (zwykłą) obie ulegają anihilacji. Energia związana z masą spoczynkową anihilujących cząstek ulega przy tym zamianie na energię promieniowania elektromagnetycznego lub energię kinetyczną lżejszych cząstek.

[11] Wielki Wybuch
Model ewolucji Wszechświata uznawany za najbardziej prawdopodobny. Według tego modelu ok. 13,799 ± 0,021 mld lat temu  miał miejsce Wielki Wybuch – z nieskończenie gęstej i gorącej osobliwości początkowej wyłonił się Wszechświat (przestrzeń, czas, materia, energia i oddziaływania).

[THE TRANSLATION IS ON THE WAY!]
Back to Top